Kent! Ojcze! Siostry! Co? W nocy? Śród burzy?

Niech odtąd w ludzką litość nikt nie wierzy!»

Gdy tak mówiła, z niebieskich swych źrenic

Obfite strugi świętych łez strząsała

Na swoje łkania i w końcu wybiegła,

By sama swojej oddać się boleści.

KENT

Gwiazdy kształtują ludzkich serc naturę;

Jakby z jednego ojca, jednej matki

Mogły tak różne puścić latorośle?