KENT

Droga, szlachetna pani!

KORDELIA

Gdybyś nawet

Nie był ich ojcem, to włos ten twój biały

W ich sercach litość winien był rozbudzić.

Tożli jest52 głowa, aby ją wystawiać

Na wściekłość wichrów, na piorunów strzały,

Śród grzmotów, pośród siarczystych błyskawic?

Trzymać straż, biedny, zgubiony strażniku,