W tak wiotkim hełmie! Pies mojego wroga
Śród takiej nocy, choćby mnie pokąsał,
Znalazłby miejsce przy moim ognisku.
A tyś był, biedny ojcze, przymuszony
Na garści zgniłej słomy skronie złożyć,
W chlewie z wieprzami, w łotrów towarzystwie!
Ach, jak rzecz dziwna, że z twoim rozumem
I życie twoje razem nie odbiegło!
Budzi się; przemów!