Dlatego, żem się o kilka miesięcy

Za bratem spóźnił? Bękart! Upodlony!

Czemu? Gdy kształty moje równie piękne,

Myśl równie wzniosła, rysy regularne,

Jak u potomka uczciwej matrony?

Bo i dlaczegóż świat nas ma piętnować

Plamą bękarta, upodleniem rodu,

Nas, co w gorącej kradzieży natury

Czerpiemy więcej ognia i dzielności,

Niźli potrzeba w zimnym, nudnym łożu