Na pokolenia całe wiercipiętów,

Poczętych między snem a przebudzeniem?

Prawy Edgarze, muszę mieć twe ziemie!

Ojciec nasz równie bękarta Edmunda,

Jak i prawego swego syna kocha.

Prawego syna, co za piękne słowo!

Dobrze, mój prawy! Jeśli plan się uda,

A pożądany skutek list osiągnie,

Spodlony Edmund prawego przeskoczy,

Urośnie w szczęście. Więc błagam was teraz,