Nad nim tu dzisiaj podwójna straż czuwa:

Naprzód, jak krewny jego i poddany

Dwa mam powody wzdrygać się przed czynem;

Potem, jak jego gospodarz, winienem

Drzwi jego izby przed mordercą zamknąć,

Nie sam na głowę jego nóż podnosić.

A potem, Duncan tak łagodnie władał,

Na tronie swoim posadził cnót tyle,

Że wszystkie, jakby chór świętych aniołów,

Głosem od trąby grzmotu potężniejszym,