Natchnij mnie teraz świętą cierpliwością,

A spraw, by zbrodnia pozorami skryta

Wyjść mogła na jaw, kiedy czas dojrzeje!

Odchodzę. Niech ci Bóg przebaczy, panie,

Że moja krzywda bez pomsty zostanie.

KSIĄŻĘ

O, bardzo wierzę, że byś odejść chciała.

Sierżancie, dziewkę mi tę aresztować.

Mamże pozwolić, by oddech zatruty

Na wierne sługi czarną potwarz miotał?