Nie trącaj w mą słabość!

Wprzód, nim zaszkodzę Michałowi Kassjo,

Niechaj mi w ustach grzeszny utną język:

Lecz jestem pewny, że mu nie zaszkodzi

Prawdy wyznanie. — Słuchaj, generale:

Gdym tu z Montanem spokojnie rozmawiał,

Człek jakiś wbiega, wołając: ratujcie!

Tuż za nim Kassjo z dobytym orężem,

Już, już go ciąć miał, gdy podbiegł Montano

I prosił Kassja, żeby się miarkował.