Ja za wrzeszczącym pobiegłem co żywo,

Aby krzykami nie potrwożył ludzi;

(Co na nieszczęście zrobił) szybkonogi

Zniknął mi z oczu; więc co rychlej wracam.

Bo już słyszałem szczękanie pałaszy,

I klęcia Kassja, jakie w jego ustach

Wprzód nie postały. Chwilę nieobecny,

Gdym wszedł do izby, znalazłem już obu

W tym samym wściekłym, krwawym pojedynku,

Który ty, wodzu, słowem rozdzieliłeś.