Był do mojego przyczepiony serca,

Pognam ją świstem, z wiatrami ją puszczę,

Na los niech leci25! Może, żem jest czarny,

Jak salonowiec nie umiem z pieszczotą

Słów cedzić słodkich, lub żem się pochylił

Na lat dolinie — ale mniejsza o to —

Ona mnie zwiodła, a gardzić nią odtąd

Ulgą mi będzie. O klątwo małżeństwa!

Czemuż tych słodkich stworzeń się możemy

Panami mienić, a nie mamy siły