Twą słabość zręcznym tłumacząc pozorem.

Przyrzekł mi jednak, że wróci za chwilę

Pomówić ze mną. Ukryj się, mój wodzu,

Patrz, jak szyderstwo i uśmiech pogardy

Po całej jego rozleje się twarzy,

Skoro go skłonię, by na nowo prawił,

Gdzie, jak, jak często, jak długo i kiedy

Z żoną twą miewał schadzki i mieć będzie.

Zważaj na gesta, ale bądź cierpliwy,

Lub powiem, żeś jest ulepiony z gniewu,