Mnie, me nadzieje, w niewolę podało,
Jeszcze bym znalazł w jakim duszy kątku
Pociechy kroplę; lecz zrobić mnie celem,
Który pogardy wytykają dłonie
Swoim leniwym a szyderczym palcem —
Ale to nawet, i to bym wycierpiał!
Lecz być wygnanym z świątyni, gdziem złożył
Serce me całe, której tak mi trzeba,
Że bez niej chwili jednej żyć nie mogę;
Źródło to stracić, bez którego strumień