Mężów to wina. Lub stygną w uczuciach,

Skarb nasz na obce wylewają łona,

Lub wybuchają z zazdrością zgryźliwą,

Krępują wolność, biją nas czasami,

W gniewie zbyt nasze ścieśniają wydatki;

My też żółć mamy, choć skore przebaczać,

Nie gardzim zemstą. Niech wiedzą mężowie,

Że tak jak oni, żony zmysły mają,

Widzą, smakują kwasy i słodycze,

Wąchają wonie. Czego oni pragną,