O, więc to żarty, dobrze teraz widzę,

Że były żartem wszystkie twoje gniewy.

Więc proszę, Kasiu, rozwiąż mi już ręce!

KATARZYNA

Jeśli to żart jest — i tamto są żarty!

Uderza ją.

Wchodzi Baptysta.

BAPTYSTA

A to co znowu? Skąd tyle zuchwalstwa?

Oddal się, Bianko. Biedne dziecko! płacze.