Z głodu umieram, a od bezsenności
Kołowacieję; przekleństwem mnie budzi,
Karmi krzykami, a co mnie oburza,
Wszystko pod czułej miłości pozorem,
Jakby snu chwila, chleba okruszyna
Zaraz mnie miały razić apopleksją.
Idź, proszę, przynieś mi trochę pokarmu,
Przynieś, co znajdziesz, wszystko będzie dobre.
GRUMIO
Co mówisz, pani, o wołowych nogach?