Już potępieńców spłoszonych tłum cały,

Śród dróg rozstajnych śpiących, lub śród morza,

Do robacznego znów powrócił łoża;

Duchy przed światłem z swej się woli kryją

I z czarną nocą w wiecznych ślubach żyją.

OBERON

Lecz my przed jasnym nie pierzchamy rankiem.

Częstom z jutrzenki polował kochankiem;

Bez trwogi głębie lasu przebiegamy,

Choć wschód otworzy swoje złote bramy,