Spłoszył ją swoim rykiem, i gdy pełna trwogi

Uciekała co prędzej, płaszcz jej spadł wśród drogi,

A lew go krwawą paszczą czerwono pomazał.

Gdy się wysmukły młodzian Piramus pokazał,

Znajdując wiernej Tyzby płaszcz zamordowany,

Swój miecz krwawy, występny, jakby opętany,

Niby rożen w głębiny piersi swoich wcisnął,

Skąd strumień krwi gorącej na powietrze trysnął.

Tyzbe pod morwą skryta, kiedy powróciła,

Miecz kochanka z rozpaczy w sercu utopiła251.