Boję się. Piękne słówko, żegnamy się czule.

Wychodzą Boyet i Maria.

ŁEPAK

Prostak! Na moją duszę, głupiuchne panisko!

Jak go ja i te panie stawiliśmy nisko!

To mi dowcip prawdziwy, co tak łatwo rośnie,

Tak się grzecznie rozwija, stosownie, a sprośnie.

Armado, to mi człowiek! Równego mu nie ma,

Jak pięknie z damą idzie i wachlarz jej trzyma!

Z jaką gracją całunek przez rękę jej wyda!