Z drugimi skarbem swym się nie podzieli,
Że sam przez siebie nie wie nawet o nich,
Póki nie ujrzy ich w oklasku bliźnich,
Co je rozwija, jak sklepienie murów
Głos potęguje, jak brama stalowa
Bierze od słońca i słońcu odsyła
Twarz jego jasną i jego upały.
To mnie zajęło i zaraz do myśli
Przyszedł mi Ajaks, światu dziś nieznany.
Cóż to za człowiek! Boże, to koń czysty,