Kto z was płakać nie może, niech wzdycha z litości,

Nie dla mnie, dla łamania własnych swoich kości.

Bracia, drzwiczczanej straży wierni towarzysze,

Za jakie dwa miesiące testament napiszę;

Napisałbym go teraz, lecz mąci mi szyki

Trwoga o wściekłej gęsi winczesterskiej189 syki.

Teraz idę się pocić190, a wam się dostanie

W niewątpliwej puściźnie kości mych łamanie.

Wychodzi.

Przypisy: