Że najzacniejsi swe mają dziwactwa —

Pragną, by wszystko dobrze się skończyło —

Że szkoda — w końcu dla różnych pozorów,

Patrząc z ukosa, szeptając półsłówka,

Półukłonami, zimnym głów kiwaniem

Na moich ustach zmrozili mi słowa.

TYMON

Niech Bóg ich skarze! Ale nie rozpaczaj;

W starcach niewdzięczność jest jakby dziedziczna.

Ich krew zamarzła, zimna, ledwo płynie;