DRUGI SŁUGA

Jak odwracamy oczy od kolegi

W grób rzuconego, tak się odwracają

Od pogrzebanej jego dziś fortuny

Wprzód nieodstępni jego towarzysze,

Czcze mu życzenia jak pustą sakiewkę

Na pożegnanie tylko zostawiając;

A on, ubogi, wszystkich burz igraszka,

Z nędzą, jedyną swoją towarzyszką,

Której jak dżumy świat cały unika,