Błogosławiony byłeś, drogi panie,

Abyś przekleństwo uczuł tym boleśniej.

Bogaty, żebyś nędzę lepiej poznał:

Twoja fortuna cierpień twych sprawczynią.

Biedny! Siedlisko potwornych przyjaciół

Z wściekłością rzucił, nic z sobą nie uniósł,

Czym by potrzeby życia zaspokoić.

Pośpieszę za nim, może go wynajdę.

Jakem mu dotąd służył wiernie, długo,

Póki mam szeląg, będę jego sługą.