MARCJUSZ

Na krwawym jego palcu drogi klejnot

Swym ogniem całą rozjaśnia jaskinię

I jak pochodnia w grobowcu płonąca

Świeci nad bladą umarłego twarzą

I zdradza hydne jamy tajemnice.

Tak blady księżyc nad Piramem świecił,

Kiedy w dziewiczej krwi skąpany leżał.

Pomóż mi, bracie, chociaż słabą ręką,

Jeśli cię trwoga jak mnie nie zdrętwiła,