Więc głazom żal mój bezcelny wypowiem;

Choć mym niezdolne skargom odpowiedzieć,

Mniej od trybunów będą mi surowe,

W połowie słów mych mowy mi nie przerwą.

One, gdy płaczę, u stóp mych w pokorze

Zdają się płakać ze mną, łzy me pijąc;

Gdybym je ubrał w togę uroczystą,

Nigdy by lepszych nie miał Rzym trybunów,

Bo jak wosk miękki jest kamień i czuły:

Trybunów serce twardsze jest niż kamień;