Możeż śmierć życiu imię pozostawić,

Gdy oddech życia jedynym jest skarbem?

Lawinia całuje Tytusa.

Twój pocałunek nie większą mu ulgą

Od zmarzłej wody26 głodnemu wężowi.

TYTUS

Kiedyż się straszny ten mój sen zakończy?

MARKUS

Żegnaj, pochlebstwo! Konaj, Androniku!

To nie marzenie; patrz na synów głowy,