A ja tę drugą w ręce mej poniosę,

I ty, Lawinio, miej w orszaku udział,

Tę rękę moją w swoich ponieś zębach.

Ty zaś, mój synu, wygnany tułaczu,

Nie możesz zostać, uciekaj z mych oczu!

Śpiesz się do Gotów, rób zaciągi zbrojne,

Jeśli mnie kochasz tak szczerze, jak myślę;

Twym pocałunkiem pozdrów mnie ostatnim

I leć, bo długa czeka na nas praca.

Wychodzą Tytus, Markus i Lawinia.