A jeśli smutki zmąciły mu głowę,

Mamże być jego przywidzeń ofiarą,

Jego szaleństwa i jego goryczy?

Teraz do nieba swe posyła skargi,

To do Jowisza, to do Merkurego,

To do Apolla, to do boga wojny;

Świstki właściwe dla ulicznej rzeszy!

Czy to senatu nie jest szkalowaniem,

Trąbieniem naszej niesprawiedliwości?

Żart wyśmienity! To jakby kto mówił: