Na tom ja święto zaprosił ją do mnie,

Tą ją potrawą bankiet mój przesyci;

Od Filomeli gorszy los mej córki,

Zemsta też moja niż Prokny straszniejsza.

Zbliż się, Lawinio, przygotuj miednicę

Na krew z gardzieli łotrów tych płynącą;

Kości ich potem na drobny proch zmielę,

Tym szpetnym płynem mąkę tę zarobię

I w tym pasztecie upiekę ich głowy.

Niech teraz każdy z was mi dopomoże