MARKUS

Od trwogi blade, smutne Rzymu dzieci,

Nieprzewidzianą rozegnane burzą,

Jak stado ptaków wichru powiewami,

Słuchajcie, ja was nauczę, jak znowu

W snop jeden związać kłosy rozproszone,

Z rozdartych członków jedno zlepić ciało,

By Rzym swą własną nie został ruiną,

By ten, któremu hołdują królestwa,

Jakby wyrzutek rozpaczą miotany,