PANI PAGE
Bo twojego męża napadł nowy paroksyzm starej choroby. Słyszałam, jak z moim mężem dysputował. Tak wygaduje na wszystkich żonatych, tak przeklina wszystkie córki Ewy, jakiej bądź cery, tak bije się w czoło i krzyczy: „Puszczajcie, puszczajcie!”, że wszelkie szaleństwa, jakie dotąd widziałam, zdają mi się teraz potulnością, grzecznością i cierpliwością, z tym jego paroksyzmem114 porównane. Cieszę się, że nie ma tu tłustego kawalera.
PANI FORD
Jak to? Czy mówi o nim?
PANI PAGE
O nim tylko. Przysięga, że gdy go szukał ostatnią razą115, wyniesiono go stąd w koszu; zapewnia mojego męża, że jest tu znowu teraz; odciągnął go z towarzyszami od rozpoczętej zabawy, aby się przekonać powtórnie, czy bezzasadne są jego podejrzenia. Cieszę się, że nie ma tu kawalera; niech teraz mąż twój zobaczy, na jakiego wystrychnął się dudka.
PANI FORD
Jak jest stąd daleko, pani Page?
PANI PAGE
O trzy kroki, na rogu ulicy; będzie tu w mgnieniu oka.