Hańba grzesznej wyobraźni

I rozpuście, godnej kaźni!

Ona w krew iskierkę ciska,

Myśl lubieżna na nią dmucha,

Coraz jaśniej ogień błyska,

Coraz wyżej płomień bucha.

Grzeszne ciało aż do kości

Szczypcie, wróżki, bez litości;

Szczypcie, pieczcie, aż na niebie

Blask jutrzenki noc pogrzebie!