Co w niebie gości
I zna mnie, zna mnie,
Zna me żałości...
Rozumie się w śpiewie, bo w kochaniu — Leander121, dobry pływak, Troilus122, pierwszy wynalazca rajfurów123, i cały katalog tych quondam124 kanapkowych bohaterów, których nazwiska toczą się harmonijnie po równej drodze nierymowanych wierszy, nigdy nie byli tak turbowani w miłości jak ja niefortunny. Na moje nieszczęście, nie mogę tego w rymach wypowiedzieć, próbowałem, nie mogłem znaleźć rymu do „panna” jak „sanna”, rym za zimny; do „kobieta” jak „kopyta”, rym za twardy; do „szkoły” jak „woły”, rym za niegrzeczny; a wszystko złowróżbne rymy. Nie, nie rodziłem się pod poetyczną gwiazdą, i nie mogę stroić koperczaków w języku bogów.
Wchodzi Beatryks.
Słodka Beatryks, raczyłaś więc przyjść na moją prośbę?
BEATRYKS
Tak jest, signor, i raczę odejść na twoje żądanie.
BENEDYK
O, więc zostań, póki nie zażądam.