Które jak dzieci nieposłuszne ojca

Pod rozrzutności swojej gną ciężarem;

Zgiętym gałęziom daj także podpórki.

Ty jak kat pójdziesz, poucinasz głowy

Nazbyt raptownie płonkom wybujałym,

Zbyt górnym w naszej rzeczypospolitej:

Wszystko być musi równe pod mym rządem.

Ja z mojej strony pójdę chwasty plewić,

Darmo ciągnące płodnej ziemi soki,

Kradnące pokarm kwiatom użytecznym.