Pewni, że zacznie nudne paplać słowa,

Z równą, a może i większą pogardą

Tłum na Ryszarda z ukosa spoglądał.

Nikt nie wykrzyknął: zachowaj go Boże!

Nikt go uczciwym nie powitał słowem;

Na świętą głowę rzucano mu śmiecie,

Które on z cichą otrząsał boleścią.

Uśmiech na twarzy jego ze łzą walczył,

Znak cierpliwości jego i strapienia;

I gdyby Pan Bóg w sądach niezgłębionych