Skoro tej ziemi nie powinna broczyć

Krew ta kosztowna, którą wykarmiła;

Gdy oczy nasze brzydzą się widokiem

Ran bratnim mieczem zadanych sąsiadom;

Pewni, że duma do chmur wzlatująca

Na orlich skrzydłach niespokojnej myśli

Żądłem zazdrości podnieca was obu

Obudzić pokój, który jak niemowlę

Śpi snem spokojnym w kolebce mej ziemi;

Trwożni, ażeby głos bębnów chrapliwy,