Chytrym uśmiechem biedną łowił czeladź,

Jakby cierpliwym zdaniem się na losy

Serca ich z sobą chciał nieść na wygnanie.

Przed biedną ostryg przekupką czapkował;

Sfora furmanów za «szczęść Boże!» w zamian

Dostała haracz giętkich jego kolan

Z «dzięki, rodacy, dobrzy przyjaciele!»,

Jakby doń Anglia spadkiem należała

I był mych ludów najbliższą nadzieją.

GREEN