Ostatnia słodycz jest dla nas najsłodszą.

Gdym żył, na rady me król nie miał ucha,

Konającego może dziś usłucha.

YORK

Nigdy. Pochlebstwa głos zatkał mu uszy,

Wieczne pochwały, rozpustne piosenki,

Których truciznę młodość chciwie pije,

I przyniesione z Włoch dziwaczne mody,

Które nasz naród, nędzny naśladowca,

Koślawym krokiem za późno małpuje.