Z jejże142 to liców czy z Walencja pochwał,

Z jej cudnej krasy czy z mej niestałości,

Wnikł143 we mnie obłęd, że tak w myślach błądzę?

Piękna — i Julia piękna, którą kocham,

Nie, którąm kochał144, gdyż ma miłość spełzła

I jak kształt z wosku, stawiony przy ogniu,

Traci ślad wszystek tego, czym wprzód była.

Coś i ma przyjaźń dla Walencja stygnie.

Już mu nie sprzyjam, jak zwykłem był145 sprzyjać.

Za wiele jego dziewicę miłując,