Nie dziw, że w nim się miłuję tak mało.
Jakżeż z namysłem będę szalał za nią,
Gdy bez namysłu tak ją czcić poczynam.
Ledwie jej obraz przemknął się przede mną,
A we mnie światło rozumu już przyćmił,
Cóż gdy się wpatrzę w pełną doskonałość,
Nie znajdę rady, bym nie oślepł zgoła.
Błędny mój pociąg, gdy zdołam, ukrócę
Lub, by ją posiąść, mam sposób w mej sztuce.
Odchodzi.