SCENA PIĄTA

Ulica w Mediolanie blisko przystani; w pobliżu piwiarnia. Wchodzi Śpiech i Lanca z psem.

ŚPIECH

Na uczciwość, Lanco, całym cię sercem witam w Mediolanie.

LANCA

Nie kłam, luby młodziku, gdyż mię całym sercem nie witasz. Zawsze mi się widzi, że póty człowiek niestracony, póki nie wisi, ani też gdziekolwiek całym sercem powitany, póki pewna kwota nie brzęknie i szynkarka nie powie: „witaj”.

ŚPIECH

Ej, ty szalona pałko, nie bój się, zaraz z tobą pójdę „Pod Wiechę”, gdzie za jedną pięciogroszówkę znajdziesz tysiąc powitań. Lecz wprzód powiedz mi, jakże twój pan rozstał się z panną Julią?

LANCA

Zaprawdę, jak się wprzód zwarli na serio, tak się potem w żarcie nader grzecznie rozstali.