PROTEJ
Wprzód Walencjowi jam się sprzeniewierzył,
A teraz Turia również krzywdzić muszę,
Gdyż pod pozorem, że za nim przemówię,
Znalazłszy przystęp, własną wiodę miłość.
Lecz piękna Sylwia zbyt prawa, zbyt święta,
Bym ją lichymi mógł przekupić dary221.
Kiedy niezłomną przysięgam jej wierność,
Rzuca mi w oczy, żem zdradził Walencja.
Kiedy jej wdziękom korne222 składam hołdy,