A teraz muszę, nieszczęśliwy poseł,
Wymagać, czego nie pragnę otrzymać,
Nieść dar w nadziei, że spotka odmowę,
I sławić prawość godną zbezsławienia240.
Dowiodłam, ilem mu wierną kochanką,
Ale mu wiernym sługą być nie mogę,
Chyba się zdrajcą stając samej sobie.
Jednak przemówię za nim, lecz tak zimno,
Jak (niebo świadkiem) pragnę, by nie wygrał.
Wchodzi Sylwia ze służącą.