Snadź do Walencja. Wzięła Eglamura.
Trudno już wątpić. Zszedł ich mnich Wawrzyniec,
Gdy pokutując, wędrował po lesie.
Dobrze go poznał i jej się domyślał.
Lecz nie był pewnym, gdyż ją kryła maska.
Prócz tego miała wieczór się spowiadać
W Patryka celi, ale tam nie przyszła,
Wszystko to zda się stwierdzać jej ucieczkę.
Więc proszę, czasu nie trwońcie w naradach,
Lecz żywo na koń i zjedźcie się ze mną