Gdyby mię porwał jaki lew zgłodniały,
Lżej by mi było dać się pożreć bestii,
Niż Protejowi zawdzięczać ratunek.
Świadkiem bądź niebo, jak Walencja kocham,
Jego mi życie tak drogie jak dusza,
A również tyle (więcej nikt nie zdoła)
Gardzę Protejem zmiennym, wiarołomnym.
Więc idź precz, dłużej nie nalegaj na mnie.
PROTEJ
W jakiż bym hazard247, choćby wiódł w śmierć samą,