Że mi choć jeden pozostał przyjaciel,

Ty byś zaprzeczył. Komuż teraz ufać,

Gdy prawa ręka własne zdradza łono?

Żal mi, że odtąd wierzyć ci nie mogę

I świat z twej winy obcym poczytuję.

Najgłębsza rana z przyjacielskiej dłoni.

Przeklęty czasie, w którym dłoń ta rani

Srożej niż zemstą wrogowie zagrzani!

PROTEJ

Jakże mię zbrodnia i wstyd upokarza!