Zajmij się co tchu wyprawą Proteja.

Antonio i Pantino odchodzą.

PROTEJ

By się nie sparzyć, unikałem ognia

I wpadłem w morze, w którym utonąłem.

Bałem się ojcu pokazać list Julii,

By się miłości mojej nie sprzeciwił,

A on wyciosał z mej własnej wymówki

Najtwardszą moim pragnieniom zaporę.

Jakżeż ta wiosna miłości podobna