Do zmiennej ranka kwietniowego chwały:
Raz się wychyli słońce w pełnej krasie73
I znów wnet chmura pochłonie blask cały.
Wraca Pantino.
PANTINO
Panie Proteju, pójdź, ojciec cię woła.
Pójdź, bo mu śpieszno, staw się na rozkazy.
PROTEJ
Muszę, więc serce poddaje się zgoła,
A jednak mówi „nie” po tysiąc razy.