Ledwie popłynęła,

Antoniusz, czarnoksięstwa jej szlachetna

Ofiara, morskie skrzydła swe rozwija,

Uchodzi z walki w najgorętszej chwili

I niby dziki kaczor, rozpalony

Miłosną żądzą, jej podąża śladem.

Podobnej hańby nie widziałem jeszcze

I nie widziałem, żeby doświadczenie,

Odwaga męska i wojenna sława

Zadały sobie taki cios.