I niechaj odtąd biała dłoń niewieścia

Nabawia cię gorączki. Do Cezara

Powracaj, zdaj mu sprawę, jak cię tutaj

Podejmowano. Powiedz mu ode mnie,

Że mnie rozgniewać gotów, gdyż, jak widzę,

Jest dumny i wzgardliwy, bo mi daje

Do zrozumienia, czym ja dzisiaj jestem,

A zapomina, czym mnie sam znał przedtem.

On drażni gniew mój, a to dziś nie sztuka,

Gdy dobre gwiazdy, co mnie dawniej wiodły,